Podczas kursu praktycznego na kat A1 z powodu braku znajomości przebiegania zadania na egzaminie państwowym a dokładniej o slalomie szybkim w którym ŚREDNIA prędkość powinna wynosić 30km/h instruktor nauczał aby przy wjeździe jak i wyjeździe z tego slalomu dodawać gazu, a będąc w środku slalomu ten gaz odpuszczać. Dodatkowo podczas przejazdu przez ten slalom instruktor, ani nie posiadał czujników do pomiaru prędkości ani nie mierzył w jakim czasie przejechałem ten slalom i upewniał się czy zrobiłem dobrze zadanie pytając mnie jedynie czy było 30km/h przy wjeździe i wyjeździe. Dzięki takiemu nauczaniu nie zdałem egzaminu praktycznego dokładnie z tego zadania i musiałem dokupić jazdy doszkalające w innym ośrodku w którym poprawnie mnie nauczono jak przejechać przez ten slalom. Już nie wspominając o samej technice jazdy na motocyklu, której w tej szkole się niestety nie nauczysz, ponieważ ta szkoła uczy jak zdać egzamin (co i tak im nie wyszło), a nie jak poprawnie jeździć. Przykładowo jeżdżąc motocyklem powinno się patrzyć tam gdzie się jedzie, trzymać nogi blisko baku lub trzymać stopy w pozycji "na palcach", a w tej szkole nawet nie było o tym mowy. Jako wtedy (robiłem kurs rok temu) początkujący kierowca, który nigdy nie miał styczności z motocyklami nie miałem pojęcia o tak ważnych sprawach co tylko utrudniało mi wykonywanie zadań na placu manewrowym. Wszystkim, którzy chcą uczyć się jazdy na motocyklu odradzam tej szkoły jazdy.
Odpowiedź szkoły OSK ŚLĄSK 2
Dziękujemy bardzo za tą opinię, bo dzięki niej możemy jasno przedstawić, jak nie powinno wyglądać podejście kursanta do kursu na prawo jazdy,gdy już się na niego decyduje. Jesteś wzorcowym tego przykładem. Kursanci, którzy robią u nas kursy na którąkolwiek z zakresu kat.A zazwyczaj kończą kurs w 2-4 tygodnie, BO IM ZALEŻY. Preferujemy systematyczne jazdy, a nie ich odwoływanie bądź przekładanie, a dwutygodniowe przerwy nie są wskazane. Lubimy też mieć kontakt z kursantem, a nie jak w twoim przypadku nieodbieranie telefonu i nieoddzwanianie przez tydzień lub dwa. Co do techniki jazdy...trudno jeździ się po mieście z kursantem, który nie zna przepisów, bo zamiast na technice jazdy trzeba skupiać się podstawach przepisów ruchu drogowego,które w twoim przypadku były na poziomie zerowym. Ale jak sam napisałeś, nie miałeś z tym wcześniej styczności (najwidoczniej nie tylko praktycznie,ale i teoretycznie), więc może bardziej wskazane było chodzić na zajęcia teoretyczne,a nie tylko wyklepać testy, zdać egzamin w WORD, a na jezdni zachowywać się jak dziecko we mgle. Tak to niestety wygląda,gdy ktoś nie miał wcześniej z tym styczności,ale stwierdził,że będzie "uczył się" sam. Bardzo ważna jest również umiejętność słuchania, wskazówki są jasno przekazywane,ale nie do każdego docierają (nawet te jasno spisane i wysyłane w wiadomościach,żebyś nie zapomniał co i jak). Na szczęście jesteś jednostką,bo przeszkoliliśmy blisko 400 motocyklistów i nie narzekali, wręcz przeciwnie - 90% z nich zdało egzamin za pierwszym razem,świetnie jeżdżą, a Ci,którzy zaczynali kurs z tobą, w sezonie 2024 i 2025 śmigali na swoich maszynach.Ty najwidoczniej zdałeś egzamin w tym roku, pod koniec sezonu, no cóż...widać duże zaangażowanie, zważywszy że kurs zacząłeś w czerwcu 2024 ;) . Na zajęcia z pierwszej pomocy też koledze było nie po drodze, bo przegapiłeś 2 podane terminy. Może z nadzieją,że odpuścimy,ale u nas tak to nie wygląda i wyglądać nie będzie (na szczęście do 3 razy sztuka). No i ten przykry wątek płatności - nie lubimy się upominać, a tu niestety musieliśmy. Podsumowując - jeszcze się taki nie urodził,co by każdemu dogodził. Czasami trzeba też umieć spojrzeć krytycznie na siebie, swoje podejście, zaangażowanie i tempo nabywania umiejętności. Tak,czy siak, dziękujemy i życzymy szerokości, z nadzieją,że przepisy ruchu drogowego zdążyłeś już opanować i wiesz, po co jest znak STOP i czerwone światło.